Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Body Shop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Body Shop. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 maja 2014

Kolejne duże denko!

Czas na kolejne denko. Od początku roku postanowiłam sobie, że muszę zmniejszyć moje zapasy i zużyć to co mam pochowane w szafach. W końcu w maju mogę powiedzieć, że powoli wychodzę na prostą. Na zdjęciach brakuje opakowań po próbkach, wykończyłam ich dość sporo, ale tak naprawdę nie wiedziałabym co mam napisać, produktu jest za mało na jakiekolwiek opinie. Zaczynamy!



Płyny do demakijażu oczu.
Nivea - płyn dwufazowy, fajny i wydajny.
Yves Rocher - równie dobry, ale na mini nakrętka miała tendencję do wpadania za pralkę, tak więc duży minus za opakowanie.
Garnier - jednofazówka, która ni jak się ma do powyższych, słabe to i tyle.


Produkty do mycia twarzy.
Alterra - bardzo delikatny, nie nadający się do demakijażu, można go używać do porannego mycia w celu odświeżenia po nocy.
The Body Shop Nutriganics - pianka do cer dojrzałych, miała tendencję do przesuszania skóry i słabo radziła sobie z makijażem.
Neutrogena Visibly Clear - typowy żel o koszmarnym zapachu grejpfruta, jednak bardzo wydajny i świetnie zmywał makijaż, choć wysuszał skórę.
The Body Shop Tea Tree krem do mycia - produkt kupiony w mega pośpiechu, zapach raczej męski i słabo zmywa makijaż, świetny kosmetyk dla facetów do porannego mycia, fajnie odświeża i chłodzi (!)


Kremy do twarzy.
Ren serum do twarzy z kwasami - (zakupiony razem w zestawie z maseczką z kwasem glikolowym), nie zachwyca, właściwie nie zauważyłam jakiejkolwiek poprawy.
The Body Shop Nutriganics krem na dzień i krem na noc - kremy do skór dojrzałych o działaniu przeciwzmarszczkowym, żadnego efektu przeciwzmarszczkowego i nawilżającego nie zauważyłam, szkoda kasy...
Próbka kremu Lush Gorgeous - mega drogi naturalny krem do twarzy - kto co lubi, dla mnie za drogi i strasznie śmierdzi.
Clarena krem z komórkami macierzystymi - z tymi komórkami to niezła ściema, ale krem był całkiem fajny i dobrze nawilżał skórę zimą. Jest dość ciężki, więc używałam go na noc, nie nadaje się pod makijaż.
Vichy Aqualia lekka - jeden z moich ulubieńców. Lekki krem nawilżający na dzień pod makijaż.


Zestaw kosmetyków Pai (link), kupiony już jakiś czas temu. W końcu udało mi się je wszystkie zużyć. Mamy tutaj cztery kremy, peeling i płyn do mycia twarzy.
Kremy to produkty naturalne o specyficznych zapachach, niestety dość ciężkie, więc nadające się dla mnie tylko na noc. Żaden nie spowodował uczulenia, ale też i nie poprawił jakoś znacząco mojej cery. Na chwilę obecną potrzebuję dobrego kremu przeciwzmarszczkowego, a te niestety tak nie działają. Myślę, że są to kosmetyki dla osób z wymagającą cerą, źle reagującą na sztuczne dodatki.
Płyn do twarzy był dość delikatny, natomiast peeling był wspaniały, miałam wrażenie, że po jego użyciu mam na sobie nową skórę. Jak skończę ten co mam, to prawdopodobnie kupię go w większym opakowaniu (o ile finanse pozwolą, bo nie są to najtańsze kosmetyki).



Produkty do ciała
Alverde olejek z różą - zapach taki sobie, ale najładniejszy z tych, które są w sprzedaży. Całkiem fajny, dość wydajny i świetne opakowanie. Wchłaniał się dość długo, no ale w końcu to olejek.
Mythos masło do ciała z zielona herbatą - Bardzo ciężki balsam/masło o fajnym działaniu i zapachu. Dla mnie wchłaniał się za długo ale był bardzo wydajny.


Produkty do włosów
Phyto odżywka do włosów farbowanych - nie mam włosów farbowanych (nieudana próbka z Glossy Boxa). Beznadzieja, nic nie robi, nie polecam!
Dora - maska do skóry głowy z zieloną glinką - genialny produkt o świetnym działaniu. Osoby, które mają problemy ze skórą głowy i przetłuszczającymi się włosami zachęcam do sprawdzenia tej marki i ich produktów. Jak tylko wykończę szampony które mam w zapasie koniecznie kupię szampon Dora sebum stop, który już miałam i mimo chęci testowania nowości często do niego wracam.


Moroccanoli - olejek do włosów, mój ulubiony! Mam zapas po ostatniej wizycie na targach (link).
Macadamia szampon i odżywka - ogólnie produkty dobre dla osób z suchymi włosami, niestety u mnie się nie sprawdziły. Odżywka nie dawała rady z moimi grubymi włosami, lepsza jest ta mocniejsza w słoiku (Deep Repair Masque) a szampon zwyczajnie nie mył dobrze skóry głowy, na czym bardzo mi zależy.


Toniki
Lush Eau Rome Water, hydrolat z lawendą i różą. Używałam go rano do przemycia skóry po nocy. Sprawdził się dobrze, ale w sumie podobny efekt można osiągnąć używając hydrolaty z Biochemi Urody, które są dostępne w Polsce i są dużo tańsze.
Alpha H Liquid Gold - to jest produkt, który odmienił moja skórę. Mój KWC! Kwas glikolowy wspaniale uspokaja cerę, świetnie radzi sobie z przebarwieniami po trądziku i leczy jeśli coś nam wyskoczy. Szczypie po nałożeniu, ale po chwili już tego nie czujemy. Po jego nałożeniu można wyczuć lekki film na skórze, ale idę spać, więc mi to nie przeszkadza. Polecam szukać go w promocji w zestawie z płynem do mycia twarzy w brytyjskich sklepach internetowych.


Paznokcie
Zmywacz z Biedronki - działa i tyle, jednak w kolejnym opakowaniu uszkodziła się pompka.
Lakier Maybelline w kolorze bardzo zbliżonym do Essie Mademoiselle. Zadziwiająco miałam go kilka lat i nie potrzebowałam go rozcieńczać, natomiast lakiery Essie szybko tężeją, jakoś tak ostatnio mam wrażenie, że Essie nie grzeszą jakością....


Ciało
Soap & Glory - płyn do mycia ciała o pięknym zapachu (i nie jest to zapach Chanel Coco Mademoiselle, wiem bo mam). Fantastyczny! Dobrze, że mam zapas.
Balea peeling do stóp, nie mam dużego porównania, ale mam wrażenie, że granulki były za duże i nie czułam po jego użyciu większej różnicy.


Balsam do ust
Figs & Rouge (Glossy Box) - nie wiem jak to zrobiłam, że go zdenkowałam, produkt koszmar, dziwna grudkowata konsystencja, koszmarny zapach mięty, która chłodziła usta jakbym była na biegunie. Ma jednak swoich zwolenników tak jak Carmex.... Jest to dla mnie zupełnie niezrozumiałe:)


No i tyle! Może polecacie jakąś dobrą dwufazówkę do demakijażu oczu? 
W następnym poście 3 produkty, które są na zdjęciu u góry a nie znalazły się w opisie - czyli buble!

niedziela, 19 stycznia 2014

Mega denko!

Po dłuższej przerwie wracam z denkiem. Nazbierało się tego tyle, ze już nie mam gdzie tego trzymać:)



1. Lush



Aqua Marina (brak na zdjęciach, ponieważ puste opakowania zwróciłam aby dostać maseczkę do twarzy) - mój ulubiony produkt do ostatecznego przemywania twarzy wieczorem. Uspokaja skórę, po zastosowaniu preparatów zmywających makijaż, które troszkę podrażniają.

BB Seaweed - maseczka oczyszczająca do twarzy, świetny produkt, który dostałam za zwrócenie 5 pustych opakowań. Ładnie pachnie, dobrze oczyszcza. Ma w sobie delikatne granulki, które delikatnie peelingują.

Szampon Big - nie rozumiem jego fenomenu. Może moje włosy są za grube i za ciężkie, ponieważ on - nic nie robi! Nie unosi i nie oczyszcza, działa jak zwykły szampon. Dodatkowo zapach jest zbyt intensywny.

Szampon w kostce Jumping Juniper - kolejny niewypał. Myje jak każdy, ale nie zauważyłam zwiększonego oczyszczania.

Szampon w kostce Seanik - I tutaj w końcu mamy pozytyw. Fajnie myje, dobrze się pieni i pozostawia włosy świeże nawet do 3 dni. Na pewno ponowię zakup jak będę miała okazję.

Kostka do kapieli Tisty Tosty - Dostałam ją za darmo do zakupów, ładnie pachnie i fajnie, że są w niej małe pąki róży, które na szczęście można wyłowić. Jednak jakoś mnie nie zachwyciła, no bo w sumie to co ona robi?:)

Żel pod prysznic Dirty Springwash - piękny męski zapach, chociaż mój mąż go nie polubił, ale czasem jak go poprosiłam używał i pięknie pachniał....Cudowny cudowny zapach!

Ocean Salt - peeling o pięknym zapachu, mam go ponownie i czeka na swoją kolej. Zapach wspaniale unosił się w łazience i przypominał o wakacjach. Samo działanie peelingu na ciało świetne. Trochę za mocny na samą twarz, jednak raz na jakiś czas nie zaszkodził.

2. Produkty do włosów



Moroccanoil olejek do włosów wersja lekka - odkrycie roku, choć wolę wersję do włosów ciężkich niż wersję light. Mimo wszystko produkt spisywał się świetnie. Wydajność genialna, zapach i efekt niesamowity. Włosy dobrze się układają, pięknie pachną i ślicznie błyszczą.

Macadamia oil - całkiem całkiem, tańszy zamiennik powyższego, jednak mam wrażenie, że nie mu dorównuje. Jakoś tak, włosy nie błyszczały tak ładnie, zapach trochę bardziej sztuczny. Jednak chyba jest łatwiej dostępny (np widziałam w Tk Maxie w city center w Poznaniu) i tańszy.

Co do olejków polecam wpaść na targi w Poznaniu (relacja z zeszłego roku i haul) w kwietniu i tam je nabyć. Dwie buteleczki Moroccan oil dostałam za darmo a Macadamia kupiłam chyba za 40 zł w kosmetyczce z innymi kosmetykami. Oba są bardzo wydajne i jak widać w sumie 3 takie buteleczki służą mi już 9 miesięcy.
Mythos szampon do włosów tłustych - link do opisu. Potwierdzam bardzo dobry produkt! Na pewno sięgnę po niego ponownie.

3. Kremy



Mario Badescu - krem pod oczy przeciwzmarszczkowy i liftingujący - próbka do zakupów. Kompletnie nic nie robi, zwykły żel nawilżający, ale żadnego działania przeciwzmarszczkowego lub zmniejszającego cienie.

Vichy LiftActiv Retinol HA - świetny krem! Dobrze nawilża i usuwa zmarszczki. Nakładałam go na noc pod oczy i na jedną zmarszczkę na czole. Rano nie było po nich śladu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że produkt tennie usunie zmarszczek głębokich, jest on skierowany dla kobiet ze zmarszczkami mimicznymi. Takie posiadam i na pewno kupię go ponownie.

Vichy Idealia dla skóry normalnej/mieszanej - dobrzy nawilżacz, dobrze się wchłaniał, jednak trzeba z nim uważać, bo jeżeli nałożymy go zbyt dużo ma tendencję do rolowania. Dzięki temu jest bardzo wydajny:) Niestety oprócz nawilżenia nie zauważyłam poprawy kolorytu skóry, czy efektu zmniejszenia zmarszczek (ta na czole!). Służył jako nawilżacz i z tego byłam zadowolona. (link do opisu tego kremu)

Vichy Normaderm - nie miałam okazji go zużyć do końca, bo jakoś nie przypadł mi do gustu i się przeterminował. Jego główna wadą było mocne rolowanie, a o nałożeniu na niego makijażu można było zapomnieć. Sama aplikacja rodziła już problemy. Nie jest już dostępny w sprzedaży, zastąpiono go wersją Normaderm TriActiv - czyli trzecia wersją tego samego kosmetyku własnie z powodu błędnej formuły. Nie jest to już krem dla mnie, dlatego nie sięgnę po niego ponownie.
Jak jesteśmy w temacie Normaderm to zwracam tylko uwagę, że nie jest to krem do cery trądzikowej, tylko dla cery z niedoskonałościami, a to duża różnica. Ja na chwilę obecna używam produktów punktowych na wszelkiego rodzaju niespodzianki i polecam Vichy Normaderm Hyaluspot.

La Roche Posay Effeclar Duo - zadziwiająco po tylu świetnych opiniach nie spodziewałam się takiego niewypału. Krem kompletnie nic nie robił - żadnego oczyszczania, usuwania zaskórników, zmniejszania porów, efektu matującego. Jedynie co, to dobrze trzymał makijaż. Jestem nim mocno rozczarowana i niestety w mojej opinii nie jest warty swojej ceny.

Korres Magnolia Bark - krem na noc. Mój pierwszy krem przeciwzmarszczkowy. Szczerze to spodziewałam się czegoś lepszego, bo nie zauważyłam żadnego wpływu na moją czołową zmarszczkę. Krem pod oczy Vichy coś z nią robił, a krem do twarzy z podobnej półki cenowej nic. Na dodatek ma w składzie alkohol, co już powinno dać mi do myślenia. Ładnie pachniał i świetnie nawilżał i tyle.

4. Żele pod prysznic i jeden szampon:)



Balea - piękny zapach i tyle, to tylko żel pod prysznic:)

Bielenda olejek do kąpieli - całkiem ok, pewnie jak skończą mi się zapasy i będzie w promocji w Biedronce to kupię go ponownie.

Garnier szampon Citrus Fresh (przez przypadek znalazł się na zdjęciu w nie swojej kategorii:) - Dramat!!! Tak jak kremy przeciwzmarszczkowe chociaż nawilżają, to on nawet dobrze nie myje. Włosy zdatne do użytku przez jeden dzień! Odradzam stanowczo!

Orginal Source - dwa płyny do kąpieli. Ładnie pachniały ale niestety wysuszają skórę. Warto obserwować promocje w Biedronce.

The Body Shop Sweet Lemon - nie używałam, bo nie lubię zapachu cytrynowego. Był to prezent dla męża. Dla niego to wszystko jedno byle by ładnie pachniał. Mówi, że był ok ale woli Lime z Orginal Source. Dla mnie zapach paskudny, kojarzy mi się z ciastem cytrynowym, fuj....

5. Demakijaż


Bielenda Czarna Oliwka - dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Bardzo dobry produkt, jak go znajdę kupię ponownie lub spróbuję ten z awokado. Jednak nie mogę go nigdzie znaleźć. Ten kupiłam w Biedronce.

Bioderma płyn micelarny - w końcu miałam okazję go przetestować. W tym przypadku przychylam się do każdej pozytywnej opinii. Świetny, szkoda tylko, że taki drogi...

Yves Rocher Pure Calmille - żel do twarzy. Jest w porządku jednak jak większość tego typu produktów wysusza mi skórę. Zmywa dobrze makijaż, ale nie radzi sobie z eyelinerem w kremie (ale w sumie to który sobie radzi?:). Rzadko używam eyelinera więc na domowy użytek całkowicie wystarczający. Można go kupić w przyzwoitej cenie i jest dość wydajny, więc koniec końców mogę go polecić. 


6. No i na koniec...


Lactacyd femina plus - kolejne zużyte opakowanie i jak zawsze polecam! (link do opisu składu)

Vichy zielona kulka - antyperspirant w płynie, ulubieniec od lat, niezastąpiony. Polecam!


Seche Vite top coat - bardzo go lubię i kupiłam go ponownie. Próbowałam Essie good to go i ten jest lepszy. Jednak opinie są w tej kwestii bardzo podzielone i chyba musicie same przetestować.

Essie Mademoiselle - piękny kolor, końcówka mi stwardniała na kamień więc ląduje w koszu. Mam wrażenie, że kolor ten ma tyle zamienników, że szkoda tyle kasy na Essie. (link do porównania)
Tutaj tez moja opinia o tym lakierze razem z top coat'em Essie. Zdziwiająco Maybellline 76 trzyma się dzielnie do teraz i użytkuję go dzielnie. Trochę dziwne, że lakier dwa razy droższy zasechł na kamień a starszy od niego o rok, tańszy, jest cały czas w dobrej kondycji, co?

Próbka kremu BB gold skin 79 - starczyła na kilka razy, całkiem fajny i pewnie latem go zakupię. 

No to tyle, miłej niedzieli!

wtorek, 3 września 2013

Haul z Majorki!

W tym roku spedziłam tydzień na Majorce. Lubię Hiszpanię, lubię wyspy i uwielbiam owoce morza - tak więc to miejsce dla mnie! Okazało się, że w stolicy ma swój sklep firma Lush i The Body Shop, do których wpadlam po drodze na targ owocowo-rybno-mięsny. (Polecam zaglądać na lokalne targowiska - wreszcie spróbowałam świeżych ostryg i prawdziwej szynki Serrano.)

Lush - mały sklepik w centrum Palmy, a ponieważ bagaż ograniczony wymogami lotniczymi, musiałam się mocno ograniczyć i kupilam to co znam, lubię i potrzebuję (no dobra.... wcale nie potrzebuję, ale bardzo chcę:)
Zakupiłam Aqua Marina - pasta do mycia twarzy, to już moje kolejne opakowanie, moje KWC
Ocean Salt - duże opakowanie, uwielbiam zapach tego pellingu (mimo że w składzie ma kokos - na szczęście niewyczuwalny)
Dirty żel pod prysznic - miałam nadzieję, że będzie pachniał tak jak Ocean Salt ale niestety nie... Mimo to jest to piękny rześki, raczej męski zapach. Na pewno znajdzie się na niego chętny:)





The Body Shop - wpadłam do sklepu na 7 min, ponieważ czekałam na autobus i to wpadło do koszyka:)

Tea Tree - krem do mycia twarzy
Moringa żel pod prysznic
Aloe pianka do mycia twarzy
Seaweed  - krem do mycia twarzy
Olejek zapachowy do kominka

Wresczcie mam okazję wypróbowac produktów do mycia twarzy z TBS. Niestety w Poznaniu jakoś nie moge na nie trafić, może źle szukam?:(






Babaria -Oczywiście nie przeszłam obojętnie obok lokalnych dobroci. W wielu sklepach zauważyłam firmę Babaria, w których głównym skladnikiem jest aloes. Aloes występuje też w moim ulubiony produkcie do twarzy Lush Aqua Marina i to jego uważam za wybawcę dla mojej skóry. Wieczne podrażnienia i zaczewienienia zniknęły właśnie po użyciu produktu z aloesem, więc mam nadzieję, że poniższe produkty równie dobrze będą mi służyć.
Ogólnie kosmetyków z aloesem w Hiszpanii było naprawdę dużo, stały w koszak przed sklepami. Były to głównie żele, które używa sie jako produkt pielęgnujący i leczniczy dla skóry poparzonej promieniami słonecznymi.

Kupiłam tonik do twarzy, mleczko/krem (po 3,95 €) i krem przeciwzmarszczkowy (6,95 €).









niedziela, 21 kwietnia 2013

Denko 7.0!

Wiosenne porządki poszły w ruch i zaowocowały dzisiejszym postem. Mini recenzje zużytych kosmetyków.



Olejek do włosów Oil Miracle Schwarzkoph z Glossy Boxa - to było moje pierwsze spotkanie z olejkami do włosów i odkrycie roku! Produkt świetny i gdybym nie lubiła testować pewnie znalazł by się na łazienkowej półce. Teraz stosuję olejki Macadamia i też je polecam!
Arboria szampon i odżywka z Glossy Boxa - masakra! Szampon lał się jak woda, wodnista odżywka nie robiła nic.
Himalaya odżywka - dobrze się po niej rozczesywało włosy, jednak specjalnie ich nie nawilżała oraz nie nabłyszczała. Za to mega wydajna i tania!


Balea - super popularny żel pod prysznic. Zapach powalający i odpychający. Używał go mój mąż i też po jakimś czasie miał go dosyć. Skąd te pozytywne recenzję i zachwalające ten zapach nie rozumiem...Gdzie Ci ludzie maja nos, się pytam:)) Chyba jestem jakaś dziwna ale dla mnie to była masakra!


Żel do ciała Mario Badescu  -próbka, zapach zbożowy, nie polecam!


Kula Lush Twilight - pięknie pachnie i woda pod jej wpływem tak jakby stawała się bardziej miękka (?!). Mimo że, daje fajny efekt kolorystyczny jak się rozpuszcza, to potem woda staje się szaro-bura co już nie jest tak ładne.


p2 zmywacz - zmywacz jak zmywacz działał i już. Fajny dozownik.
Płyn micelarny Bourjois - w końcu się udało! Zalegał mi na półce chyba z rok. Trochę się początkowo lepi ale po wchłonięciu/wyschnięciu pozostawia skórę czystą. Nie używałam go do demakijażu tylko jako poranny przemywacz i tu sprawdził się całkiem dobrze.


The Body Shop - masło do ciała. Cudowny zapach jednak dla mnie za ciężki. Polecam dla osób z poważnym problemem suchej skóry
Fuss Wohl sól do stóp - za mocno perfumowana cytryną, ale wydajna. Ładnie zmiękczała skórę i paznokcie przed zabiegiem.
Żel do ciała Blumarine z Glossy Boxa - zapach nieciekawy i tyle.
Balea balsam do ust - nie polecam, po prostu nie nawilża.
Mleczko do ciała Au Lait z Glossy Boxa - w sumie to nawet fajnie nawilżało i dobrze się wchłaniało jednak zapach był dla mnie zbyt intensywny i produkt jest mało wydajny.



Perfumy Lancome Hypnose (rózowe) - piękny zapach, jak je wącham czuję się jak wyjątkowo kobieco.
Skin food baza pod makijaż - świetny produkt! Wygładza twarz, zmniejsz optycznie pory i świetnie trzyma makijaż! Polecam mimo że, zawiera sylikony. Nie miałam po niej żadnych problemów skórnych no i jest bardzo wydajna (miałam ja chyba z 10 miesięcy). Opakowanie ma pompkę i dwie dozy spokojnie starcza na całą twarz. 

środa, 13 marca 2013

Denko 6.0!

Wysypują mi się z półki, więc czas je przedstawić. Trochę się tego uzbierało...:)



Alverde - 2 opakowania kremu do rąk, mój ulubiony! 
Alverde peeling (brzoskwinia z nagietkiem) - Użyłam go raz na twarz i odstawiłam. Granulki były za duże i dodatkowo podrażnił mi skórę. Po miesiącu postanowiłam go zużyć na ciało. Mimo dobrej daty ważności i braku podania ile czasu jest ważny po otwarciu (zakładam, że do daty ważności)  śmierdział zgniłą brzoskwinią. Koszmar!
Peeling z Glossy Boxa - zapach kokosu - co oczywiście wyklucza jego ponowny zakup. Nienawidzę kokosu - ani zapachu ani smaku - jednak muszę przyznać, że robił swoje. Ładnie ścierał naskórek i pozostawiał skórę nawilżoną i niestety śmierdzącą kokosem!:) Polecam wszystkim fankom tego typu zapachu.


Krem do twarzy Clarena z Glossy Boxa (ten pierwszy) - świetny! mam problem z sucha skórą i on jako jedyny z mojej kolekcji nawilżał dobrze skórę. Ten drugi niestety jest słabszy...
Balsam do ciała Bluemarine - straszny zapach (męski?!) i nic nie robi.
The Body Shop - fajny balsam, mocno nawilża i pięknie pachnie. Dla mnie jednak za ciężki.


Szampon Dora - Jak zwykle mnie nie zawiódł. W związku ze słaba dostępnością szukam jego zastępcy.
Żel pod prysznic Dusch das magnolia - Boski zapach i robi swoje. Dla mnie rewelacja!
Balea żel pod prysznic - jak wyżej.
LaciBios Protecta - żel do higieny intymnej - fajny, dobre opakowanie jednak mam wrażenie że Lactacyd + lepiej mi służył.
Shampon Schwarzkpof Miracle Oil - ładnie pachniał i dobrze mył włosy. Nie zauważyłam jednak aby moje włosy ładniej się błyszczały albo lepiej układały no i jest za drogi.


Biochemia Urody - tonik BHA2% - rewelacja, ale dla cery tłustej lub normalnej - teraz mocno wysusza mi skórę.
Vichy Normaderm żel do twarzy - świetny żel do twarzy z kw. salicylowym. Żel dla skór problematycznych, tłustych, zapobiegający trądzikowi. Ja używałam go także do demakijażu oczu - brał wszystko:) Żaden eyeliner nie był mu straszny i nie szczypał w oczy. Jednak przesuszył mi skórę i musiałam go oddać mężowi:)


Zmywacz p2 - fajne opakowanie i robił co należało.
Carmex szminka nawilżająca z kolorem - nie wiem jak udało mi się to g..o zużyć. DRAMAT! Nie nawilżał, dziwnie pachniał i chłodził usta. Zadziwiająco przy dużym samozaparciu zużyłam do w 3 tyg, więc jak dla mnie jest mało wydajny.
Sól do stóp Fuss Wohl - Nie mam doświadczenia z tego typu produktami. Pachniała wyjątkowo intensywnie. Lubię zapach cytryny no ale bez przesady. Dodatkowo słabo się rozpuszczał. Muszę spróbować czegoś innego...
Cashmere baza pod cienie - świetnie trzyma cienie, jednak słabo się ją nakłada. Trzeba ja dobrze rozcierać bo się bryluje i zostawia grudki. Po ok 2 miesiącach stwardniała i nie mam już siły jej nakładać. W Glossy Boxie dostałam nową, więc ta idzie do kosza a potem się pomyśli o zastępstwie.


Używałyście któregoś z tych produktów? Pozdrawiam!