Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mythos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mythos. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 maja 2014

Kolejne duże denko!

Czas na kolejne denko. Od początku roku postanowiłam sobie, że muszę zmniejszyć moje zapasy i zużyć to co mam pochowane w szafach. W końcu w maju mogę powiedzieć, że powoli wychodzę na prostą. Na zdjęciach brakuje opakowań po próbkach, wykończyłam ich dość sporo, ale tak naprawdę nie wiedziałabym co mam napisać, produktu jest za mało na jakiekolwiek opinie. Zaczynamy!



Płyny do demakijażu oczu.
Nivea - płyn dwufazowy, fajny i wydajny.
Yves Rocher - równie dobry, ale na mini nakrętka miała tendencję do wpadania za pralkę, tak więc duży minus za opakowanie.
Garnier - jednofazówka, która ni jak się ma do powyższych, słabe to i tyle.


Produkty do mycia twarzy.
Alterra - bardzo delikatny, nie nadający się do demakijażu, można go używać do porannego mycia w celu odświeżenia po nocy.
The Body Shop Nutriganics - pianka do cer dojrzałych, miała tendencję do przesuszania skóry i słabo radziła sobie z makijażem.
Neutrogena Visibly Clear - typowy żel o koszmarnym zapachu grejpfruta, jednak bardzo wydajny i świetnie zmywał makijaż, choć wysuszał skórę.
The Body Shop Tea Tree krem do mycia - produkt kupiony w mega pośpiechu, zapach raczej męski i słabo zmywa makijaż, świetny kosmetyk dla facetów do porannego mycia, fajnie odświeża i chłodzi (!)


Kremy do twarzy.
Ren serum do twarzy z kwasami - (zakupiony razem w zestawie z maseczką z kwasem glikolowym), nie zachwyca, właściwie nie zauważyłam jakiejkolwiek poprawy.
The Body Shop Nutriganics krem na dzień i krem na noc - kremy do skór dojrzałych o działaniu przeciwzmarszczkowym, żadnego efektu przeciwzmarszczkowego i nawilżającego nie zauważyłam, szkoda kasy...
Próbka kremu Lush Gorgeous - mega drogi naturalny krem do twarzy - kto co lubi, dla mnie za drogi i strasznie śmierdzi.
Clarena krem z komórkami macierzystymi - z tymi komórkami to niezła ściema, ale krem był całkiem fajny i dobrze nawilżał skórę zimą. Jest dość ciężki, więc używałam go na noc, nie nadaje się pod makijaż.
Vichy Aqualia lekka - jeden z moich ulubieńców. Lekki krem nawilżający na dzień pod makijaż.


Zestaw kosmetyków Pai (link), kupiony już jakiś czas temu. W końcu udało mi się je wszystkie zużyć. Mamy tutaj cztery kremy, peeling i płyn do mycia twarzy.
Kremy to produkty naturalne o specyficznych zapachach, niestety dość ciężkie, więc nadające się dla mnie tylko na noc. Żaden nie spowodował uczulenia, ale też i nie poprawił jakoś znacząco mojej cery. Na chwilę obecną potrzebuję dobrego kremu przeciwzmarszczkowego, a te niestety tak nie działają. Myślę, że są to kosmetyki dla osób z wymagającą cerą, źle reagującą na sztuczne dodatki.
Płyn do twarzy był dość delikatny, natomiast peeling był wspaniały, miałam wrażenie, że po jego użyciu mam na sobie nową skórę. Jak skończę ten co mam, to prawdopodobnie kupię go w większym opakowaniu (o ile finanse pozwolą, bo nie są to najtańsze kosmetyki).



Produkty do ciała
Alverde olejek z różą - zapach taki sobie, ale najładniejszy z tych, które są w sprzedaży. Całkiem fajny, dość wydajny i świetne opakowanie. Wchłaniał się dość długo, no ale w końcu to olejek.
Mythos masło do ciała z zielona herbatą - Bardzo ciężki balsam/masło o fajnym działaniu i zapachu. Dla mnie wchłaniał się za długo ale był bardzo wydajny.


Produkty do włosów
Phyto odżywka do włosów farbowanych - nie mam włosów farbowanych (nieudana próbka z Glossy Boxa). Beznadzieja, nic nie robi, nie polecam!
Dora - maska do skóry głowy z zieloną glinką - genialny produkt o świetnym działaniu. Osoby, które mają problemy ze skórą głowy i przetłuszczającymi się włosami zachęcam do sprawdzenia tej marki i ich produktów. Jak tylko wykończę szampony które mam w zapasie koniecznie kupię szampon Dora sebum stop, który już miałam i mimo chęci testowania nowości często do niego wracam.


Moroccanoli - olejek do włosów, mój ulubiony! Mam zapas po ostatniej wizycie na targach (link).
Macadamia szampon i odżywka - ogólnie produkty dobre dla osób z suchymi włosami, niestety u mnie się nie sprawdziły. Odżywka nie dawała rady z moimi grubymi włosami, lepsza jest ta mocniejsza w słoiku (Deep Repair Masque) a szampon zwyczajnie nie mył dobrze skóry głowy, na czym bardzo mi zależy.


Toniki
Lush Eau Rome Water, hydrolat z lawendą i różą. Używałam go rano do przemycia skóry po nocy. Sprawdził się dobrze, ale w sumie podobny efekt można osiągnąć używając hydrolaty z Biochemi Urody, które są dostępne w Polsce i są dużo tańsze.
Alpha H Liquid Gold - to jest produkt, który odmienił moja skórę. Mój KWC! Kwas glikolowy wspaniale uspokaja cerę, świetnie radzi sobie z przebarwieniami po trądziku i leczy jeśli coś nam wyskoczy. Szczypie po nałożeniu, ale po chwili już tego nie czujemy. Po jego nałożeniu można wyczuć lekki film na skórze, ale idę spać, więc mi to nie przeszkadza. Polecam szukać go w promocji w zestawie z płynem do mycia twarzy w brytyjskich sklepach internetowych.


Paznokcie
Zmywacz z Biedronki - działa i tyle, jednak w kolejnym opakowaniu uszkodziła się pompka.
Lakier Maybelline w kolorze bardzo zbliżonym do Essie Mademoiselle. Zadziwiająco miałam go kilka lat i nie potrzebowałam go rozcieńczać, natomiast lakiery Essie szybko tężeją, jakoś tak ostatnio mam wrażenie, że Essie nie grzeszą jakością....


Ciało
Soap & Glory - płyn do mycia ciała o pięknym zapachu (i nie jest to zapach Chanel Coco Mademoiselle, wiem bo mam). Fantastyczny! Dobrze, że mam zapas.
Balea peeling do stóp, nie mam dużego porównania, ale mam wrażenie, że granulki były za duże i nie czułam po jego użyciu większej różnicy.


Balsam do ust
Figs & Rouge (Glossy Box) - nie wiem jak to zrobiłam, że go zdenkowałam, produkt koszmar, dziwna grudkowata konsystencja, koszmarny zapach mięty, która chłodziła usta jakbym była na biegunie. Ma jednak swoich zwolenników tak jak Carmex.... Jest to dla mnie zupełnie niezrozumiałe:)


No i tyle! Może polecacie jakąś dobrą dwufazówkę do demakijażu oczu? 
W następnym poście 3 produkty, które są na zdjęciu u góry a nie znalazły się w opisie - czyli buble!

środa, 30 kwietnia 2014

Zakupy ostatnich miesięcy cz 2!

Długo po części pierwszej (link) publikuję post nr 2, za co z góry przepraszam. Nie zwlekając przechodzę do rzeczy, bo post będzie długi.

Maybelline Fit up korektor - zachwalany jako odpowiednik Collection 2000, jeżeli Collection 2000 działa tak jak on, to ja podziękuję. Wylądował na dnie szufladki razem z korektorem ze skinfood. Krycie minimalne, zdecydowanie daleko mu do Mac pro longwear concealer.

Maybelline Cień w kremie - jedyny kolor który mi odpowiada to oczywiście szary. Był w promocji w Rossmann'ie więc trudno było mu odmówić. Fajny kolor i dobrze się go nakłada, jednak robię to palcem, który muszę potem myć a to powoduje wędrówkę do łazienki i kolejne minuty stracone, więc pozostanę przy cieniach prasowanych. Koniec końców użyłam go dwa razy i zalega w szafce.



Maybelline szminka ColorSensational - nie wiem co mnie podkusiło aby oglądać szminki, ale jakoś tak wyszło i zakupiłam szminkę w kolorze Mauve Diamonds Zadziwiająco nie powoduje u mnie wysuszenia ust ale jak to zwykle bywa znika z nich po godzinie. Czasem po nią sięgam, ale nie ponawiam aplikacji w ciągu dnia, bo zwyczajnie o tym zapominam. Ten rodzaj produktów nie jest dla mnie.





Mythos masło do ciała o zapachu lawendy. Produkt dość ciężki, wchłania się koszmarnie długo, ale robi swoje i cudownie pachnie. 




Kredki do oczu Urban Decay 24/7 - kupiłam je w zestawie w kolorach Zero (czarny), Rockstar (fiolet) i Demolition (brąz). Jakoś tak bez szału. Czarny to czarny a brąz to brąz, nic specjalnego, pełno takich na rynku. Natomiast Rockstar wymiata - to jest mój kolor! Fajnie się nakłada, dobrze rozciera i dzięki bazie DAX trzyma się cały dzień. Czarny i brąz nakładałam też na linię wodna i niestety po kilku godzinach mam czerwone oczy a kolor się szybko ściera więc pewnie z fioletem będzie tak samo.



Lakiery Barry M. Kupiłam dwie sztuki z serii matte - Vanila i Mocha oraz żelowy Dragon. Kolorki fajne, ale niestety są mało trwałe, po dwóch dniach odpryskują. 
Nabyłam tez Essie Demure Vix, kolor miał być podobny do mojego ulubionego Lady Like. Różni się to od niego dodatkowym fioletowym połyskiem i niestety jest trochę ciemniejszy, nie jest już taki ładny...





W styczniu odbyły się moje okrągłe urodziny i postanowiłam zaszaleć. Pierwszy i jak na razie jedyny raz przykleiłam sztuczne rzęsy firmy Ardell. Zamówiłam najpopularniejszy model demi wispies i klej duo. Udało mi się je zamocować (nie bez potyczek, no i musiałam je przyciąć) i trzymały się całą noc. Jestem zadowolona i pewnie użyje je ponownie jak będę miała okazję.


No i na koniec płyn dwufazowy Bielenda - zadziwiająco jeszcze leżakuje w szafce i czeka na swoja kolej, która nastąpi lada dzień, bo kończy się dwufazówka z YR. 


Niestety nie podaję cen, bo zwyczajnie ich już nie pamiętam.Zresztą ceny pewnie już się zmieniły. Kilka produktów kupiłam z Mintishop.pl, kredki i korektor z którejś z brytyjskich sklepów z darmową wysyłką. Resztę w aptece i drogeriach. 

Pozdrawiam!

niedziela, 19 stycznia 2014

Mega denko!

Po dłuższej przerwie wracam z denkiem. Nazbierało się tego tyle, ze już nie mam gdzie tego trzymać:)



1. Lush



Aqua Marina (brak na zdjęciach, ponieważ puste opakowania zwróciłam aby dostać maseczkę do twarzy) - mój ulubiony produkt do ostatecznego przemywania twarzy wieczorem. Uspokaja skórę, po zastosowaniu preparatów zmywających makijaż, które troszkę podrażniają.

BB Seaweed - maseczka oczyszczająca do twarzy, świetny produkt, który dostałam za zwrócenie 5 pustych opakowań. Ładnie pachnie, dobrze oczyszcza. Ma w sobie delikatne granulki, które delikatnie peelingują.

Szampon Big - nie rozumiem jego fenomenu. Może moje włosy są za grube i za ciężkie, ponieważ on - nic nie robi! Nie unosi i nie oczyszcza, działa jak zwykły szampon. Dodatkowo zapach jest zbyt intensywny.

Szampon w kostce Jumping Juniper - kolejny niewypał. Myje jak każdy, ale nie zauważyłam zwiększonego oczyszczania.

Szampon w kostce Seanik - I tutaj w końcu mamy pozytyw. Fajnie myje, dobrze się pieni i pozostawia włosy świeże nawet do 3 dni. Na pewno ponowię zakup jak będę miała okazję.

Kostka do kapieli Tisty Tosty - Dostałam ją za darmo do zakupów, ładnie pachnie i fajnie, że są w niej małe pąki róży, które na szczęście można wyłowić. Jednak jakoś mnie nie zachwyciła, no bo w sumie to co ona robi?:)

Żel pod prysznic Dirty Springwash - piękny męski zapach, chociaż mój mąż go nie polubił, ale czasem jak go poprosiłam używał i pięknie pachniał....Cudowny cudowny zapach!

Ocean Salt - peeling o pięknym zapachu, mam go ponownie i czeka na swoją kolej. Zapach wspaniale unosił się w łazience i przypominał o wakacjach. Samo działanie peelingu na ciało świetne. Trochę za mocny na samą twarz, jednak raz na jakiś czas nie zaszkodził.

2. Produkty do włosów



Moroccanoil olejek do włosów wersja lekka - odkrycie roku, choć wolę wersję do włosów ciężkich niż wersję light. Mimo wszystko produkt spisywał się świetnie. Wydajność genialna, zapach i efekt niesamowity. Włosy dobrze się układają, pięknie pachną i ślicznie błyszczą.

Macadamia oil - całkiem całkiem, tańszy zamiennik powyższego, jednak mam wrażenie, że nie mu dorównuje. Jakoś tak, włosy nie błyszczały tak ładnie, zapach trochę bardziej sztuczny. Jednak chyba jest łatwiej dostępny (np widziałam w Tk Maxie w city center w Poznaniu) i tańszy.

Co do olejków polecam wpaść na targi w Poznaniu (relacja z zeszłego roku i haul) w kwietniu i tam je nabyć. Dwie buteleczki Moroccan oil dostałam za darmo a Macadamia kupiłam chyba za 40 zł w kosmetyczce z innymi kosmetykami. Oba są bardzo wydajne i jak widać w sumie 3 takie buteleczki służą mi już 9 miesięcy.
Mythos szampon do włosów tłustych - link do opisu. Potwierdzam bardzo dobry produkt! Na pewno sięgnę po niego ponownie.

3. Kremy



Mario Badescu - krem pod oczy przeciwzmarszczkowy i liftingujący - próbka do zakupów. Kompletnie nic nie robi, zwykły żel nawilżający, ale żadnego działania przeciwzmarszczkowego lub zmniejszającego cienie.

Vichy LiftActiv Retinol HA - świetny krem! Dobrze nawilża i usuwa zmarszczki. Nakładałam go na noc pod oczy i na jedną zmarszczkę na czole. Rano nie było po nich śladu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że produkt tennie usunie zmarszczek głębokich, jest on skierowany dla kobiet ze zmarszczkami mimicznymi. Takie posiadam i na pewno kupię go ponownie.

Vichy Idealia dla skóry normalnej/mieszanej - dobrzy nawilżacz, dobrze się wchłaniał, jednak trzeba z nim uważać, bo jeżeli nałożymy go zbyt dużo ma tendencję do rolowania. Dzięki temu jest bardzo wydajny:) Niestety oprócz nawilżenia nie zauważyłam poprawy kolorytu skóry, czy efektu zmniejszenia zmarszczek (ta na czole!). Służył jako nawilżacz i z tego byłam zadowolona. (link do opisu tego kremu)

Vichy Normaderm - nie miałam okazji go zużyć do końca, bo jakoś nie przypadł mi do gustu i się przeterminował. Jego główna wadą było mocne rolowanie, a o nałożeniu na niego makijażu można było zapomnieć. Sama aplikacja rodziła już problemy. Nie jest już dostępny w sprzedaży, zastąpiono go wersją Normaderm TriActiv - czyli trzecia wersją tego samego kosmetyku własnie z powodu błędnej formuły. Nie jest to już krem dla mnie, dlatego nie sięgnę po niego ponownie.
Jak jesteśmy w temacie Normaderm to zwracam tylko uwagę, że nie jest to krem do cery trądzikowej, tylko dla cery z niedoskonałościami, a to duża różnica. Ja na chwilę obecna używam produktów punktowych na wszelkiego rodzaju niespodzianki i polecam Vichy Normaderm Hyaluspot.

La Roche Posay Effeclar Duo - zadziwiająco po tylu świetnych opiniach nie spodziewałam się takiego niewypału. Krem kompletnie nic nie robił - żadnego oczyszczania, usuwania zaskórników, zmniejszania porów, efektu matującego. Jedynie co, to dobrze trzymał makijaż. Jestem nim mocno rozczarowana i niestety w mojej opinii nie jest warty swojej ceny.

Korres Magnolia Bark - krem na noc. Mój pierwszy krem przeciwzmarszczkowy. Szczerze to spodziewałam się czegoś lepszego, bo nie zauważyłam żadnego wpływu na moją czołową zmarszczkę. Krem pod oczy Vichy coś z nią robił, a krem do twarzy z podobnej półki cenowej nic. Na dodatek ma w składzie alkohol, co już powinno dać mi do myślenia. Ładnie pachniał i świetnie nawilżał i tyle.

4. Żele pod prysznic i jeden szampon:)



Balea - piękny zapach i tyle, to tylko żel pod prysznic:)

Bielenda olejek do kąpieli - całkiem ok, pewnie jak skończą mi się zapasy i będzie w promocji w Biedronce to kupię go ponownie.

Garnier szampon Citrus Fresh (przez przypadek znalazł się na zdjęciu w nie swojej kategorii:) - Dramat!!! Tak jak kremy przeciwzmarszczkowe chociaż nawilżają, to on nawet dobrze nie myje. Włosy zdatne do użytku przez jeden dzień! Odradzam stanowczo!

Orginal Source - dwa płyny do kąpieli. Ładnie pachniały ale niestety wysuszają skórę. Warto obserwować promocje w Biedronce.

The Body Shop Sweet Lemon - nie używałam, bo nie lubię zapachu cytrynowego. Był to prezent dla męża. Dla niego to wszystko jedno byle by ładnie pachniał. Mówi, że był ok ale woli Lime z Orginal Source. Dla mnie zapach paskudny, kojarzy mi się z ciastem cytrynowym, fuj....

5. Demakijaż


Bielenda Czarna Oliwka - dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Bardzo dobry produkt, jak go znajdę kupię ponownie lub spróbuję ten z awokado. Jednak nie mogę go nigdzie znaleźć. Ten kupiłam w Biedronce.

Bioderma płyn micelarny - w końcu miałam okazję go przetestować. W tym przypadku przychylam się do każdej pozytywnej opinii. Świetny, szkoda tylko, że taki drogi...

Yves Rocher Pure Calmille - żel do twarzy. Jest w porządku jednak jak większość tego typu produktów wysusza mi skórę. Zmywa dobrze makijaż, ale nie radzi sobie z eyelinerem w kremie (ale w sumie to który sobie radzi?:). Rzadko używam eyelinera więc na domowy użytek całkowicie wystarczający. Można go kupić w przyzwoitej cenie i jest dość wydajny, więc koniec końców mogę go polecić. 


6. No i na koniec...


Lactacyd femina plus - kolejne zużyte opakowanie i jak zawsze polecam! (link do opisu składu)

Vichy zielona kulka - antyperspirant w płynie, ulubieniec od lat, niezastąpiony. Polecam!


Seche Vite top coat - bardzo go lubię i kupiłam go ponownie. Próbowałam Essie good to go i ten jest lepszy. Jednak opinie są w tej kwestii bardzo podzielone i chyba musicie same przetestować.

Essie Mademoiselle - piękny kolor, końcówka mi stwardniała na kamień więc ląduje w koszu. Mam wrażenie, że kolor ten ma tyle zamienników, że szkoda tyle kasy na Essie. (link do porównania)
Tutaj tez moja opinia o tym lakierze razem z top coat'em Essie. Zdziwiająco Maybellline 76 trzyma się dzielnie do teraz i użytkuję go dzielnie. Trochę dziwne, że lakier dwa razy droższy zasechł na kamień a starszy od niego o rok, tańszy, jest cały czas w dobrej kondycji, co?

Próbka kremu BB gold skin 79 - starczyła na kilka razy, całkiem fajny i pewnie latem go zakupię. 

No to tyle, miłej niedzieli!

piątek, 23 sierpnia 2013

Denko 8!

Ten post czekał na napisanie już jakiś miesiąc. Pustych opakowań jest sporo to i recenzji będzie dużo. Zapraszam!



1. Ziaja Med - płyn do higieny intymnej łagodzący - ponieważ żadnych podrażnień nie miałam, więc trudno mi ocenić to działanie. Mył i nie szkodził.:)
2. Balea - płyn do kapieli, ładnie pachniał jednak trochę wysuszał skórę.
3. Orginal Source - żel pod prysznic, super pachnie, dość wydajny i nie wysusza. Polecam!


4. Lush Honey Bee - kula do kapieli. Recenzja zbiorcza o kulach już niedługo, więc dzisiaj tylko - nie polecam no chyba, że ktoś lubi żółtą wodę:)


5. DKNY balsam do ciała - właściwie to mleczko, ładnie pachniało ale było mało wydajne i właściwie nic nie robiło, jak to balsamy dodawane do perfum..
6. Alverde olejek dla kobiet w ciąży - w ciaży nie jestem ale chciałam zobaczyć jaki to zapach i czy jest tak fajny jak inne olejki Alverde. No więc - jest fajny ale zapach..... mocno duszący, nie wiem jak kobieta w ciąży jest w stanie to używać.... Nie polecam!
7. Palmer's balsam z masłem shea - świetny balsam, piękny zapach i wydajność. Dość gęsty ale dobrze się wchłaniał. 


8. Vichy woda termalna - świetna, stały bywalec w mojej kolekcji
9. Mythos - żel do mycia twarzy. Pisałam już o nim wcześniej (link) - gorąco go polecam, mój ulubiony!
10. La Roche Posay płyn micelarny - mała próbka. Nie jestem fanką płynów micelarnych, służył jako zmywacz dla opornego tuszu oraz jako przemywacz powiek po użyciu produktu poniżej.
11. Balea - dwufazowy zmywacz do makijażu. Mieszał sie dobrze, ładnie zmywał, ale pozostawial tłustą warstwe na powiekach... 
12. LUSH Aqua Marina - pasta do mycia twarzy. Kocham ten produkt. Świetnie łagodzi wszelkie podrażnienia, ale nie nadaje się do demakujażu. Używałam go jako drugi produkt do mycia i zostawiałam na chwile na twarzy. Wygląda paskudnie ale działa cuda!


13. Tonik pichtowy - link - no nie dałam rady go zużyć, poddałam sie po tygodniu. Smród powalający, a efektów brak, no ale po tygodniu czego się spodziewać?
14. Vichy maska do twarzy - pięknie pachnie i ładnie nawilża, nie używałam jej jak zwykłej maski tylko nakładałam na całą noc. Nie wiem czy jest jeszcze w sprzedaży, miałam ją już w domu chyba z 2 lata:)


15. Macadamia - maska do włosów silnie nawilżająca. Początkowo sceptycznie podeszłam to tego produktu i mialam wrażenie, że nic nie robi, aż do momentu jak raz jej nie nałożyłam po zastosowaniu silnie oczyszczającego szamponu Big z Lush'a. Rewelacja! Włosy pozostawiała nawilżone, błyszczące i super "lejące". Gdyby tylko była tańsza....


16. Zmywacz do paznokci ebelin z dm - nie zawierał acetonu co spowodowało podwójne zużycie. Niestety muszę mieć zmywacz z acetonem...
17. Alverde balsam do ust w sztyfcie - istny koszmar, nie wiem jak to zrobiłam, że to badziewie zużyłam. Nie polecam - śmierdzi, nic nie robi i topi się w torebce...
18. Vichy antyperspirant - nie zastąpiony ulubieniec od lat. 


19. Batiste suchy szamon o zapachu wiśni - początkowo myślałam, że mnie uczula, ale sie myliłam, odwołuję i oddaję honor. Świetny produkt, działa bardzo dobrze i nie pozostawia białego pyłu. Jednak ten zapach.... kto co lubi, ja niestety wiśni nie za bardzo:)



20. Skin 79 BB snail - czyli ślimaczy bb:) Śluz ze ślimaka ma za zadanie leczyć podrażnienia skórne ale niestety ja jakoś tego działania nie zauważyłam, za to krem niemiłosiernie sie świecił, trzeba go było dobrze zmatowić. Kolor tak jak w przypadku skin 79 hot pink bardzo dobry, początkowo może trochę trupi ale po kilku minutach świetnie stapia się ze skórą. Jego główną wadą jest to, że niestety nie widać kiedy się kończy...
21. Lioele Dollish - próbka kupiona dość dawno. Biało fioletowy krem bb, który po roztarciu zmienia kolor na kolor skóry. Niestety na mojej cerze był za ciemny. Trudno mi o nim napisać coś więcej, ponieważ starczył na 3 razy...